Obserwuję z niedowierzaniem to, co dzieje się w ostatnich dniach w skokach narciarskich, bo miałem wrażenie, że akurat tam nie może być kłótni. Stosunkowo mało ludzi przy organizacji tej dyscypliny sportu, cały czas te same twarze, wieczne sukcesy… A jednak – podobno Adam Małysz pokłócił się z Kamilem Stochem. Dwóch najlepszych naszych skoczków w historii ma konflikt, który… w ogóle mnie nie dziwi.

To znaczy dziwi mnie to, że pokłócił się akurat Małysz ze Stochem, ale kompletnie nie dziwi mnie to, że mamy konflikt, szczególnie, gdy nie idzie najlepiej. Gdyby naparzali się 15 lat temu, gdy tylko Małysz spośród naszych potrafił lądować telemarkiem – okej, nie ma wyników grupy, więc są sprzeczki. Ale w ostatnich latach non stop coś nam się udaje, przez co trudno policzyć na szybko, kto jeszcze poza wyżej wspomnianą dwójką wygrał w skokach coś znaczącego. Gdy jednak przez moment mamy sukcesów mniej, konfliktów jest więcej. Kłótni, które mogą skoki od środka rozwalić.

https://twitter.com/sport_tvppl/status/1507789618418233346?s=20&t=AC7-Tj0D6aCTeSBnr5A4qg

Nie dziwię się też konfliktowi, gdyż w naszym sporcie cały czas ma ktoś z kimś konflikt. Wiecie, my nie mamy zbyt wielu sukcesów. Dziwnie to brzmi akurat dzisiaj, gdy mamy najlepszego piłkarza i najlepszą tenisistkę na świecie, ale jest wiele narodów, które mogą się pochwalić lepszymi rezultatami. Sam Lewandowski jednak na przykład nie żyje od dawna zbyt dobrze z Kubą Błaszczykowskim. To nie jest otwarta wojna, ale dwóch najlepszych naszych piłkarzy ostatnich trzech dekad nigdy prawdopodobnie nie zrobią nic dla dobra polskiej piłki. Będą sobie działać, każdy pod siebie, ale połączenia sił nie będzie. Nie twierdzę, że tak musiałoby być, ale, z drugiej strony, dlaczego nie? Ich doświadczenie, zasoby i kontakty mogłyby wspomóc nasz futbol. Prawie na pewno nigdy tak się nie stanie.

Przed tygodniem głośno było o sporze Marcina Gortata z Mateuszem Ponitką. Najlepszy nasz koszykarz w historii poszedł na otwartą wojnę z kapitanem aktualnej kadry. Już nieistotne, kto bardziej zawinił i czyja to wina – teoretycznie mogłoby być normalnie. Panowie mogliby grać na ten sam kosz i czynić dobro dla dyscypliny. Nie wiem, czy ich kłótnie zaszkodzą polskiemu basketowi, ale jedno jest pewne – na pewno w niczym nie pomogą.

Mieliśmy w naszym kraju czterech bokserskich mistrzów świata: Tomasza Adamka, Darka Michalczewskiego, Krzysztofa Głowackiego i Krzysztofa Włodarczyka. Michalczewski nie przepada za Adamkiem, Głowacki za Włodarczykiem. Włodarczyk to w ogóle od dawna ma kosę z Arturem Szpilką, który z kolei niejednokrotnie ubliżał Michalczewskiemu i bił się z Adamkiem. Andrzej Gołota od zawsze był w kolizyjnym kursie z Michalczewskim, od dłuższego czasu na wojennej ścieżce ma również z Adamkiem. Mateusz Masternak ma jakieś stare zatargi z Włodarczykiem, swego czasu z Głowackim skakali sobie do gardeł. Kilka nazwisk i prawie każdy z każdym ma nie po drodze. Nie działają wspólnie, trudno w internecie odnaleźć ich wspólne zdjęcia, nie biorą udziału przy żadnym wspólnym projekcie. Każdy działa pod siebie i dla siebie. Jeden na drugiego nie może patrzeć i nie chce mieć z bliźnim nic wspólnego.

Adam Kszczot zakończył ostatnio karierę i w pożegnalnym wpisie podziękował wielu osobom za współpracę oraz pomoc przez te wszystkie lata. Pominął w tym Zbigniewa Króla, swojego długoletniego trenera, a jeden z naszych najlepszych biegaczy w historii żegnał się ze sportem w cieniu konfliktu z Polskim Związkiem Lekkiej Atletyki.

W UFC występuje obecnie 8 Polaków – 6 mężczyzn i 2 kobiety. Jeszcze przed momentem Joanna Jędrzejczyk była skonfliktowana z Karoliną Kowalkiewicz i doszło nawet do ich bezpośredniego starcia. Jedna mieszkała w Olsztynie, druga w Łodzi. Dzieliło je 292 kilometry. Nie trenowały ze sobą, bo była spina. Dopiero od jakiegoś czasu ze sobą współpracują. Problem jest taki, że Jędrzejczyk od ponad dwóch lat nie widzieliśmy w octagonie, a Kowalkiewicz 5 swoich ostatnich walk przegrała. Trochę za późno nastąpiło pojednanie.

W kategorii półcieżkiej mamy dwóch zawodników w elicie – Jana Błachowicza i Michała Oleksiejczuka. Co ciekawe, obaj trenują w Warszawie i nawet zdarzało się, że bili się na tych samych galach. Nie mogli się do niedawna do swoich pojedynków przygotowywać wspólnie, gdyż ich trenerzy, Mirosław Okniński i Robert Jocz, byli skonfliktowani. Zamiast współpracować i sobie pomagać, był podział, który nikomu nie służył. Obaj potrzebowali wartościowych sparingpartnerów, ale nikt nie był w stanie zastopować absurdalnej sytuacji, na której wszyscy tracili.

Anita Włodarczyk, jedna z najwybitniejszych lekkoatletek w historii naszego kraju, delikatnie rzecz ujmując, nie jest lubiana przez prawie nikogo w naszej kadrze. W 2017 roku trzykrotna medalista olimpijska naskarżyła się na swoich kolegów i koleżanki z kadry, że ci imprezują na zgrupowaniu. Doszło do sporych zawirowań, jeszcze bardziej kadra młociarzy podzieliła się na dwie grupy – w jednej znajdowała się Włodarczyk, w drugiej Joanna Fiodorow. W 2020 roku nasza najlepsza młociarka zakończyła współpracę ze swoim trenerem, Krzysztofem Kaliszewskim. Jak się pewnie domyślacie – doszło do konfliktu, który podzielił obie strony.

Mniejsze kłótnie czy sprzeczki to w polskim sporcie standard. Nie ma dnia, by ktoś nie skakał sobie do gardeł. Zamiast patrzeć w jednym kierunku są dymy. Wszędzie dymy.

Oczywiście, że kłótnie zdarzają się wszędzie i na pewno przeglądając wnikliwie sytuacje innych narodów doszukalibyśmy się wielu podziałów, które hamują rozwój różnych dyscyplin. Trudno jednak nie odnieść wrażenia, że w kłótniach i sprzeczkach jesteśmy dużo lepsi niż w sporcie. Kto wie, być może nawet nie mamy sobie równych.

Dymy i awantury, gdy bardzo często szkodzi to wszystkim. Zamiast razem próbować zdobywać świat często rozbijamy się o absurdalne sprzeczki, które niszczą nasz potencjał od środka. Ktoś zna pytanie, dlaczego tak się dzieje? I czy wiecie może, czy to tylko nasza przypadłość, czy tak ten świat jest po prostu skonstruowany?

KOMENTARZE