Kiedy jest odpowiedni czas na zakończenie kariery i czy można odchodzić ze sportu po porażce? Który moment jest najbardziej odpowiedni, aby zawiesić rękawice na kołku i zająć się w życiu innymi sprawami?

Sporty walki są specyficzne, a odejście na emeryturę zdecydowanie trudniejsze niż w innych dyscyplinach. Piłkarze kończą karierę i bardzo rzadko wracają do futbolu. Jasne, zdarzają się takie przypadki, ale najczęściej raz dane słowo wystarczy, by fan mógł się pożegnać ze swoim idolem. W boksie i MMA powroty się zdarzają, najwięksi w historii nie potrafili konsekwentnie trzymać się danego wcześniej słowa. Andrzej Gołota wracał kilka razy, mimo że w ostatnich pojedynkach przykro patrzyło się na to, jak w niczym nie przypomina naszego Andrew, który podbijał Amerykę. Tomasz Adamek był mistrzem świata dwukrotnie, ale po powiedzeniu „stop” zabawiał jeszcze trzykrotnie polską publikę i wyjechał do Stanów walczyć na wielkiej gali. I jeden, i drugi odeszli od boksu z porażkami na koncie. Obaj nie mogli przetrawić tego, że ich przygoda ze sportem zakończyła się porażką.

Nigdy nikomu nie będę kończył kariery, bo sam nie lubię, gdy ktoś ingeruje w moje życie zawodowe. Sam dobieram sobie tematy, na które piszę artykuły, nikt nie podsyła mi gości, z którymi mam przeprowadzać wywiady. Czasami jednak są momenty, gdy widzę u sportowca koniec kariery w niedalekiej przyszłości i mam nadzieję, że ten koniec zaraz nastąpi. Zawodnik stoczy jeszcze jedną czy dwie walki, w obu zwycięży i sam zdobędzie się na odwagę, by więcej tego nie robić.

Wspomniany przed momentem Adamek nie umiał pogodzić się z tym, że Eric Molina znokautował go w Krakowie, więc postanowił wrócić po dwóch latach i ponownie spróbować. Wygrał trzy walki w Polsce, w tej ostatniej zachwycił wszystkich kibiców pokazując, że dalej potrafi walczyć z większymi i silniejszymi od siebie. Wtedy pojawiły się dwie możliwości:

1. zakończyć karierę jako bohater – Adamek wtedy był bohaterem

2. spróbować raz jeszcze swojej szansy w wielkiej walce

Góral wybrał drugą opcję, przegrał zdecydowanie i zakończył karierę. Czy niesmak pozostał? Z pewnością. Czy polski kibic ma prawo myśleć, że ta kariera trwała zbyt długo? Oczywiście, z fajną serią na końcu zdecydowanie lepiej by to wyglądało.

Materla przegrał wczoraj swój pojedynek z Roberto Soldicem, a walka ta pokazała, że Polak nie trzyma już ciosu. Co to oznacza? Nie potrafi przyjąć mocnego uderzenia, jego wytrzymałość nie jest już taka, jak była kiedyś. Cipek stoczył w swojej karierze wiele ciężkich bojów, w których sporo ciosów przyjął. Zaskarbił sobie dzięki swojej postawie szacunek wśród fanów i jest dla naszych rodaków symbolem męstwa oraz walki do ostatniej kropli krwi. Zapłacił jednak za to tym, że odporność ma coraz mniejszą. Po wczorajszej walce na pewno mu jej nie przybyło.

Soldić – porażka przed czasem

Ilic – nokdaun po otrzymanym ciosie

Askham – porażka przed czasem

Askham – porażka przed czasem

To wszytko wydarzyło się w ciągu niespełna trzech ostatnich lat. Materla zawsze walczył z kozakami, nigdy nie unikał wyzwań, dzięki czemu jest dla wielu kibiców w naszym kraju największym wojownikiem w kraju nad Wisłą. Toczone do ostatniej kropki krwi boje powodują jednak, że dziś fani jedzą śniadanie i zastanawiają się, czy to już jest ten moment. Czy przypadkiem ulubieniec tłumów nie powinien znaleźć sobie innego pomysłu na życie.

Materla to walczak i jemu trudno byłoby odejść teraz od MMA. On na pewno zdaje sobie sprawę z tego, że prawdopodobnie nie będzie już takim zawodnikiem jak kiedyś, dużo młodych zawodników potrafiłoby mu sprawić wiele problemów i czołówka kategorii średniej to za jakiś czas będzie dla niego – kto wie – być może nieosiągalny poziom. Cipek, który jest gwiazdą KSW i który cały czas ma za sobą rzeszę fanów, ma jednak ten komfort, że może sobie wymarzyć, jak chciałby, aby jego ostatnie walki wyglądały. KSW chce pokazywać Materlę, bo to cały czas ich bohater i legenda, więc nikt nie będzie robił problemów z tym, aby ten zawalczył raz czy dwa z mniej wymagającymi rywalami, aby wygrać i podbudować morale. KSW może doprowadzić zawodnika ze Szczecina do tego momentu, w którym jakiś czas temu znalazł się Adamek – podjęcia szalenie trudnej decyzji, czy dwa zwycięstwa z łatwiejszymi przeciwnikami wystarczą i można odchodzić, czy jeszcze raz zostanie podjęta próba skoku na głęboką wodę i walkę o coś znaczącego.

Materla może jeszcze walczyć przez kilka lat, pytanie tylko, czy będzie w stanie wrócić do swojej topowej dyspozycji. Jeżeli nie, to czy będzie umiał rywalizować z zawodnikami, którzy nie będą dla niego wyzwaniem. Gdyby już dziś chodziło mu po głowie zakończenie kariery, to czy umiałby do końca swoich dni żyć ze świadomością, że odszedł od swojego ukochanego sportu w taki sposób. Co zrobić, aby wszyscy byli zadowoleni? Jak rozegrać to ostatnie okrążenie, skoro paliwa w zbiorniku coraz mniej, a inni zawodnicy dysponują mocniejszymi silnikami?

KOMENTARZE