Temat narodził się wiosną 2017 roku. Mateusz Borek ogłosił, że gala Polsat Boxing Night 7 odbędzie się w Gdańsku, a w walce wieczoru wystąpi Tomasz Adamek. Dziennikarz Polsatu Sport tym samym został promotorem pięściarskim, który samodzielnie wziął się za organizację gal bokserskich. Frontmanem jego grupy został były dwukrotny mistrz świata, „Góral” z Gilowic.

Dla wielu osób była to informacja przełomowa, bo wcześniej kilkukrotnie zostało powiedziane, że Adamek więcej walczył już nie będzie. Skoro jednak postanowił spróbować swoich sił między linami ponownie… był to dobry moment, żeby zrobić coś ekstra, żeby zrobić coś nowego. Piotr Buczak, założyciel kanału na Youtube „To Jest Boks” wraz ze swoim kolegą Krzysztofem Kwaśnym, zwrócili się do Borka z propozycją rozpoczęcia współpracy. Chodziło o realizowanie materiałów wideo z przygotowań do trójmiejskiej gali. Doświadczenie Piotrka, autora materiałów wideo przed galą „Droga do Wojny Domowej”? W kilkuletnim portfolio z kamerą w ręku najbardziej wyróżniały się materiały, których bohaterem był Łukasz Jurkowski przygotowujący się do KSW 39. Produkcja zaczęła się parę miesięcy wcześniej i była sporym sukcesem. Kilkunastominutowe materiały zanotowały łącznie ponad milon wyświetleń, a kibice sportów walki czekali na kolejne odcinki vlogów Jurasa. Podobny plan był na PBN, ale postawiono na dłuższe formaty, które poza kanałem „To Jest Boks” emitowane były również w Polsacie Sport w niedzielne poranki. Wersja na Yotutube w sieci lądowała już kilka minut po premierze.

https://twitter.com/PiotrBuczak/status/1032898936032448512

„Droga do PBN” była wielkim sukcesem, bo po raz pierwszy w naszym kraju zdecydowano się na kręcenie tego typu materiałów. Kibice chcieli zobaczyć, w jakich warunkach pięściarze przygotowują się do swoich pojedynków i jakimi osobami są prywatnie. Sympatycy Adamka postrzegali go jako osobę poważną, stonowaną, mocno wierzącą i… nudną. Dzięki kolejnym odcinkom jednak będącego w sporcie od kilkunastu lat „Górala” przedstawiono jako osobę wesołą i nauczyciela wszystkich młodych pięściarzy, którzy byli w niego wpatrzeni jak w obrazek.

Stąd kolejne serie. „Droga do Częstochowy” i ponownie „Droga do PBN”. Każda z nich była udana, ale… pojawiły się głosy, że formuła się wyczerpała. Ile można pokazywać Adamka i ile można mówić o tym, że Balski to zdolny prospekt, który jest nadzieją polskiego boksu? Internauci, ci najlepiej czujący się przed klawiaturą komputera w pokoju z opuszczonymi żaluzjami, byli bezwzględni. Pojawiły się wątpliwości, czy jest szansa, aby galę już bez udziału Adamka, znowu poprzedzić odcinkami z przygotowań głównych postaci do gali. Czy główni bohaterowie radomskiej edycji, Dariusz Sęk i Robert Parzęczewski, są w stanie zaciekawić sobą przeciętnego Kowalskiego.

W niedzielę, 16 grudnia, o godzinie 10:30 na Polsacie Sport pierwszy odcinek serii „Droga do Wojny Domowej”. Plan jest nieco inny niż podczas poprzednich edycji – mniej śmiesznych scenek, bardziej budowana jest historia pięściarzy, przedstawiane są konflikty. Całość ma być bardziej podobna do 24/7 HBO. Wcześniejsze części wzorowane były głównie na serii UFC Embedded.

Piotrek, trudno jest być pomiędzy zawodnikami? Widzieć i jednego, i drugiego? Wyłączyć emocje, nie kibicować, po prostu wykonywać swoją pracę, jednocześnie cały czas interesując się tym, co dzieje się w boksie?

Piotr Buczak: Tworząc „Drogę do Wojny Domowej” muszę odwiedzić zawodników, którzy zmierzą się ze sobą w ringu. Jest to dosyć specyficzne zadanie, bo jestem jedyną osobą, która będzie uczestniczyła w cyklu treningowym Sęka i Parzęczewskiego. To samo z resztą par polsko-polskich. Traktuje to zawodowo, ale prywatnie z wszystkimi zawodnikami lubimy się. Kawa, obiad, spacer – nie ma bariery pięściarz-dziennikarzy czy pięściarz-reżyser. Jesteśmy znajomymi, piszemy ze sobą SMS-y, widzieliśmy się kilkunastokrotnie.

Trudno o profesjonalizm i odrzucenie sympatii?

PB: Trudno i nietrudno. Sympatię mam do wszystkich, do niektórych mniejszą, do niektórych większą. Na pewno umiem rozgraniczyć pracę od prywatnych odczuć. Nie towarzyszy mi coś takiego, że kogoś faworyzuję i w materiale dam go więcej. Jestem w środowisku od kilku lat, a ten świat jest naprawdę mały. Wszyscy się znają.

Jaki jest Adam Balski? Poznałem go, robiłem z nim wywiad, ale na pewno ty znasz się z nim lepiej.

PB: Balski w boksie jest stosunkowo niedługo, a ja nagrywam już materiały z nim po raz czwarty, do tego było wiele sytuacji, podczas których mieliśmy okazję porozmawiać. Prosiłem go kilkukrotnie, żeby powiedział coś do swojego rywala. Nic z tego. Tomek Adamek powiedział, żeby tak nie robić. Ogólnie widać, że Adam sporo czasu spędził z „Góralem”, bo kilku rzeczy się od niego nauczył. Jedna z nich – kościół, w którym jeśli nie codziennie, to bywa bardzo często. Adam ma przygotowania marzeń. Ośrodek Blue Mountain jest przepiękny. Góry, potoki wokół. Sam hotel jest olbrzymi, w środku baseny, sauny, SPA, świetna kuchnia i duże apartamenty. Salka bokserska zbudowana pod zawodników. Trener ze Stanów Zjednoczonych zajmujący się tylko dwoma pięściarzami. Nic tylko jeść, trenować, spać plus oczywiście Disco Polo, które gra z pokoju Adama 24/h.

W tym pojedynku nie ma złej krwi, ale już przy zestawieniu Sęka z Parzęczewskim trochę tej energetyki występuje. Obaj nie mają problemu, żeby powiedzieć coś ciekawego przed kamerą. To fajnie podkręca atmosferę przed walką wieczoru w Radomiu.

PB: W tej serii „Drogi do…” pokażemy Sęka z innej strony. Darek został ojcem i moim zdaniem zmienił się przez to o 180 stopni. Z perspektywy fana to coś niezwykłego móc dotknąć tej sfery prywatnej. Ciężko jest nie polubić Darka rozbawiającego swojego synka, który znakomicie czuje się w roli taty. Ciekawe jest to, że w dosyć ostry sposób wypowiada się bezpośrednio do swojego przeciwnika. Do niczego nie musiałem go namawiać.

Z ciekawostek spoza kamery. Kiedy byliśmy na sali Legia Fight Club, do Darka podszedł zmarły niedawno Andrzej Gmitruk, żeby udzielić mu kilka rad na temat nadchodzącej walki. Mimo że Darka prowadzi Paweł Kłak, trener czuł się w obowiązku podzielić swoimi spostrzeżeniami. Darek wydaje się na treningach faktycznie zmotywowany. Jeśli chodzi o Kłaka, to wygląda on na bardzo wymagającego. Kiedyś na sali panowała sielanka, na pewno było luźniej niż jest dzisiaj.

„Arab” to z kolei człowiek, którego nie da się nie lubić, prawda?

PB: Masz rację – tego gościa ciężko nie polubić, kiedy się go pozna. Bardzo uczynny i przyjazny mimo swojego medialnego wizerunku. Ciekawe jest to, że podobnie jak Conor McGregor od początku jest z tymi samymi trenerami. Trener Grzegorz Krawczyk był człowiekiem, do którego „Arab” przyszedł, kiedy zaczynał boksować jako nastolatek i nadal stoi w jego narożniku.

Ciekawostka. Robert postanowił większość swojej wypłaty za walkę przeznaczyć na sparingpartnerów. To niesamowite, biorąc pod uwagę, że „Arab” jeszcze milionów nie zarabia. Wszystko inwestuje w swój rozwój. To widać. Woli zapłacić za dobre sparingi czy zawodowe przygotowania, niż kupić sobie nowy samochód lub gadżety, a to nie często się w boksie zdarza. Na papierze sparingi będą cięższe niż walka, zobaczymy jak w ringu.

KOMENTARZE