Wszystkie włoskie drużyny odpadły z europejskich pucharów. Niby smutna prawda dla fanów calcio, ale nie trzeba było długo nosić żałoby. Ten weekend przyniósł kilka ciekawych spotkań oraz całkiem ładne widowiska. I tak Gigi Buffon dopiął swego, Higuain znowu demolował, a Dżeko pudłował. Słabo wypadli Polacy, praktycznie żaden nie popisał się niczym nadzwyczajnym.

Słabszego meczu na otwarcie kolejki nie widziałem już dawno. Empoli z dwoma Polakami na pokładzie, podjęło drużynę Palermo. Mimo jednej z najgorszych obron w lidze, Sycylijczycy zdołali zachować czyste konto, a mogli nawet strzelić. W bramce Empoli dobrze spisywał się jednak Łukasz Skorupski. Piotrek Zieliński zagrał tym razem podobnie jak cała drużyna, czyli topornie.

Dla Palermo był to dość ważny punkt, gdyż cały czas ociera się o strefę spadkową. Dobrze, że akurat miałem w domu gości, bo przynajmniej było się czym zająć. Gdybym musiał sam to oglądać, najpewniej zasnąłbym i przespał kolejne spotkanie tego wieczoru. Tego jednak nie chciałem.

* * *

A kolejnym meczem był pojedynek Romy z Interem. Jeszcze całkiem niedawno, te dwie drużyny biły się o Scudetto, teraz pozostała im walka o Ligę Mistrzów. Wciąż jednak potrafią dostarczyć wiele emocji.

W tym sezonie Nerazzurri to wyjątkowo niewygodny przeciwnik dla Romy. Już nie dają sobie wbijać tyle bramek. Poprzednia runda, to wygrana Interu na San Siro. Mecz był przyjemny dla oka. Niby drużyna z Mediolanu nie strzelała zbyt dużo na bramkę, ale starała się stwarzać zagrożenie i podchodziła pod pole karne Wojciecha Szczęsnego. Roma atakowała, uderzała w stronę bramki, ale na posterunku był Samir Handanović.

W końcu, na początku drugiej połowy, obrońcom Romy przypomniały się demony przeszłości i popełnili spory błąd w ustawieniu, dzięki czemu powstała dość duża dziura w defensywie. Nie załatał jej nawet wracający Perotti. Przy strzale lepiej mógł się zachować również Szczęsny. Polak raczej nie przyzwyczaił nas do tego typu interwencji, gdzie nie sięga piłki.

Roma konsekwentnie próbowała, co w samej końcówce przyniosło upragnionego gola. Wybawcą okazał się Radja Nainggolan, który kolejny raz był najlepszy z kolegów i pokazał wszystkim co znaczy walka do upadłego. Zastanawiam się, który to już raz strzelił bramkę wślizgiem.

Dobrej końcówki nie chciał wykorzystać trener Spalletti, który postanowił w ostatniej minucie dokonać zmiany, czym zabrał swoim piłkarzom cenne sekundy na odrobienie wyniku. No ale jak się czegoś nie robi przez 90 minut, to ta ostatnia nic nie pomoże.

W tym spotkaniu Edin Dżeko ponownie potwierdził, że nie nadaje się do strzelania bramek. Znowu mogliśmy zobaczyć przepiękne pudło w jego wykonaniu.

https://www.youtube.com/watch?v=Tf8P16bzQBM

* * *

W niedzielę, tuż po południu, na boisko wybiegły zespoły Atalanty i Bologni. Mecz co prawda średniej klasy, ale były przynajmniej bramki. Można było być zaskoczonym, bo niewiele osób myślało, że Atalanta ugra tutaj coś więcej niż remis. Zwłaszcza po serii 14 meczów bez zwycięstwa.

Na każdego jednak przychodzi pora. Nerazzurri załatwili wszystko w pierwszej połowie, strzelając dwie bramki. W drugiej części gry mogli podwyższyć rezultat, ale Mirante obronił karnego wykonywanego przez Pinillę. Bologna zajmowała się głównie zbieraniem żółtych kartek, a mecz kończyła w dziewiątkę. Warto nadmienić, że głupi faul popełnił M’baye. Naprawdę mógł już sobie darować takie wejście pod koniec meczu.

* * *

Fiorentina może sobie pluć w brodę, bo znowu nie zdobyła trzech punktów w meczu z kandydatem do spadku. Tym razem przeciwnikiem było Frosinone, które ostatnio chwalę.

Viola miała bardzo dużą przewagę, tworzyła sytuacje i strzelała. Nic to jednak nie pomogło, a Leali mógł zachować czyste konto. Z ławki znowu nie podniósł się Kuba Błaszczykowski. Trener Sousa pewnie znowu nie chciał robić sędziom trudności przy sporządzaniu protokołu. Fiorentina musi zacząć wykorzystywać prezenty od bezpośrednich rywali w walce o Ligę Mistrzów. Jeden punkt to zdecydowanie zbyt mało z takim przeciwnikiem.

* * *

Zdecydowanie jedno z lepszych widowisk mogliśmy zobaczyć w Turynie. Spotkanie nie byle jakie, bo derby tego miasta. Stadio Olimpico żyło i było świadkiem kunsztu piłkarzy Juventusu.

Najgorzej dla polskich kibiców Torino. Na boisku najsłabszy był Kamil Glik. To po jego faulu sędzia podyktował rzut wolny, który na piękną bramkę zamienił Paul Pogba. Francuz uderzył po prostu ślicznie. Kamil na tym nie poprzestał. Dziesięć minut później pozwolił Khedirze wejść w pole karne, co zawodnik Reprezentacji Niemiec zamienił na kolejną bramkę dla Juventusu.

W tym spotkaniu doszło także do tego, o czym media trąbiły już od kilku tygodni. Gianluigi Buffon pobił rekord wszechczasów Serie A i nie wpuścił bramki przez 973 minuty. Seria mogła być dłuższa, ale Alex Sandro sfaulował Bruno Peresa w polu karnym i sędzia podyktował jedenastkę. Wykonawcą był Andrea Belotti i nie pomylił się. Wynik Buffona został wpisany do księgi, a zegar zresetowany. Następny cel? Może 1000 minut?

Juventus spotkania nie odpuszczał, co potwierdził dwoma kolejnymi bramkami. Strzelił je Morata, który jeszcze niedawno grzał ławę, a na początku sezonu można go było pamiętać z focha jakiego strzelił podczas „Supermeczu” w Gdańsku.

Naprawdę warto zobaczyć skrót z tego meczu.

https://www.youtube.com/watch?v=UBqC_gj9Ug0

* * *

W niedzielę można było też obejrzeć mecz dwóch strzałów, pomiędzy Sassuolo i Udinese. Trochę współczuję tym, którzy pokusili się na obejrzenie tego widowiska. Smutno widzieć tak grające Udinese. Jeszcze niedawno potrafili walczyć nawet o puchary. Teraz to tylko przeciętna drużyna, z coraz słabszą pozycją w tabeli.

Sassuolo nie wyglądało jakby chciało ten mecz wygrać. Widocznie remis uznali za dobry wynik. Niestety walka o Ligę Europy się oddala. Chyba za bardzo współczują w sytuacji Milanowi i stwierdzili, że dadzą im prezent. A może to oni dostali prezent od Milanu?

* * *

Sampdoria zagrała z Chievo i bardzo chciała stłamsić gości. Mieli niesamowitą przewagę. Dwoili się i troili by mecz wygrać. Bizzarri zawsze jednak gdzieś tam był i udawało mu się wybronić. Nie była to też ta sama Sampa, która w pierwszej części sezonu potrafiła wygrywać nawet z Romą.

Chievo dopięło tu swego i jeden kontratak zakończył się bramką. Było to w 24 minucie. Sześć minut później mogło być jeszcze lepiej, ale Birsa nie wykorzystał rzutu karnego. Przy tej jedenastce Viviano, podobnie jak wcześniej Bizzarri, także postanowił rzucić jakiś czar na swoją bramkę. Tym samym nie pozwolił na wykorzystanie kolejnych sytuacji przez przeciwnika.

* * *

Trafił się też kolejny mecz na „szczycie”, a zagrały druzyny Hellasu Verona i Carpi. Zespoły dały kolejny dowód na to, że posiadanie piłki to nie wszystko, a kontratak może zdziałać cuda.

Znowu mecz na ławce przesiedział Dominik Furman. 90 minut ponownie zaliczył Paweł Wszołek. Ten piłkarz bardzo przypomina Kamila Grosickiego i często z jego wybiegania nic nie przychodzi. Tak właśnie było w tym meczu.

Drużyna Carpi nie dość, że zdobyła dwie bramki, to w dodatku były one pięknej urody. Najpierw mijając kilku przeciwników, w pole karne wszedł Di Gaudio i to wykorzystał, a później z rzutu wolnego pięknie uderzył Lasagna. Bramka dla Hellasu to nic nadzwyczajnego. Ot dobrze wykonany rzut rożny.

https://www.youtube.com/watch?v=SnklTILchUs

* * *

Napoli bardzo chce dotrzymać kroku Juventusowi i to widać w każdym meczu. Razem z Genoą stworzyli świetne widowisko, które przez długi czas trzymało w napięciu.

Neapolitańczycy bardzo ofensywnie nastawieni, co raz to nękali Perina, jednak to zawodnicy Rossoblu pierwsi zdobyli bramkę. To za sprawą Rincona, który dopadł do piłki i huknął jak Krzynówek za najlepszych czasów. Gol pięknej urody.

Z takim wynikiem zawodnicy wyszli na drugą połowę. Wtedy znowu przedstawienie zaczął Pipita. To niesamowite szczęście posiadać takiego zawodnika. Potrafi uderzać z każdej pozycji. Wyjątkowy był zwłaszcza jego drugi gol. Kopnął niby niepozornie, ale piłka dostała mocnej rotacji i zaskoczyła biednego Perina.

Szkoda, że zawodnicy Genoi często nie trafiali w światło bramki. Ich statystyki powinny wyglądać dużo lepiej, bo naprawdę dawali radę i dzielnie stawiali czoło Napoli. Cerci może sobie pluć w brodę, bo przynajmniej dwa razy powinien pokonać Pepe Reinę.

Trzecia bramka dla Neapolitańczyków to już kunszt piłkarzy. Pięknie rozklepali obronę przeciwnika i zrobili co trzeba. Genoa wtedy była już chyba trochę przybita. Wcale im się nie dziwię, bo na porażkę nie zasłużyli. Niestety dla nich, Napoli zasłużyło na zwycięstwo.

Gonzalo Higuain tymi dwoma bramkami zdystansował wszystkich innych w Serie A. Ma już na koncie 29 goli, dzięki czemu jest też najlepszy spośród strzelców z najlepszych europejskich lig. Ciekawe czy Florentino teraz żałuje jego transferu?

* * *

Ozdobą niedzielnego wieczoru powinien być również pojedynek Milanu z Lazio. Powinien, ale mi udało się dokonać tego, czego nie zrobiłem przy okazji meczu Empoli z Palermo. Spotkanie z podobnym poziomem emocji. Zdążyłem więc zobaczyć tylko bramkę drużyny z Rzymu, po czym zwyczajnie zasnąłem. Przeważnie gdy zdarzy mi się już uciąć komara podczas transmisji, to przynajmniej przebudzam się, gdy coś ważnego dzieje się na boisku…tutaj tak nie było.

Lazio kiedy strzeliło bramkę, to chyba przestraszyło się możliwości awansu do przyszłorocznej edycji Ligi Europy. Ostatnio najedli się w niej chyba za dużo wstydu, żeby tak szybko powrócić.

Co jeszcze mnie ominęło kiedy spałem? Przełamał się Carlos Bacca, a więc jest nadzieja dla kibiców Rossonerich, że w następnych spotkaniach będzie trafiał ponownie. Ci jednak byli mocno niezadowoleni, co okazali po spotkaniu, serwując swoim piłkarzom porcję gwizdów.

* * *

W następnym tygodniu będziemy musieli zadowolić się pojedynkami drużyn narodowych. Squadra Azzurra zmierzy się z Hiszpanią i Niemcami. Reprezentacja Polski, w której będzie można zobaczyć kilku zawodników z boisk Serie A, stanie w szranki z Serbią oraz Finlandią.

Po przerwie reprezentacyjnej będziemy świadkami przynajmniej dwóch ciekawie zapowiadających się meczów. Zbliżają się bowiem Derby della Capitale oraz spotkanie Torino z Interem. Ja z kolei już dzisiaj zapraszam was na kolejne Włoskie Espresso, ciao!

KOMENTARZE