Przeglądam sobie codzienną prasę sportową i nagle napotykam na dość wymowny nagłówek „Polska – Czechy: Polacy domagają się zwrotu pieniędzy za bilety. Zwykle nie wchodzę w takie internetowe gnioty, jednak widzę, że autorem artykułu jest Tomasz Włodarczyk, czyli szef działu sportowego w Przeglądzie Sportowym. Mówię – jak to ? Czemu zwrotu? Może kibice czują się niebezpiecznie po tym, co ostatnio wydarzyło się we Francji? Nie, to przecież niemożliwe. Wbrew pozorom jesteśmy raczej bezpiecznym państwem. Okazuje się, że fani biało – czerwonych nie chcą płacić za bilety, bo we wtorkowym spotkaniu nie wystąpi Lewandowski, Krychowiak, Fabiański oraz kontuzjowany Błaszczykowski. No kurwa komedia.

Najlepsi zawodnicy w naszym zespole dostali od Nawałki wolne po to, żeby odpocząć od natłoku spotkań, które rozgrywali w ostatnim czasie. Poza kopaniem z reprezentacją zarówno Lewy, jak i Krycha występowali w europejskich pucharach i tam rzecz jasna nie mierzyli się z Olimpią Grudziądz, tylko wielkimi firmami z Manchesterem City i Arsenalem Londyn na czele. Robert do tego grał już w krajowym pucharze, a Grzesiu zaraz zmagania o Puchar Króla rozpocznie.  Fabian wraca do Walii, by już w sobotę zmierzyć się z Bournemouth Artura Boruca. Błaszczu, co oczywiste, nie zagra z Czechami, gdyż w pojedynku Islandią nabawił się urazu, który wyklucza go z gry przez ponad miesiąc. To może właśnie ryzyko urazu spowodowało, że Nawałka dał swoim asom wolne? Chłopcy ostro się napracowali, aby do francuskiego Euro awansować i teraz w nagrodę selekcjoner dał im odpocząć. Nie ma co kusić losu i ryzykować kontuzją, która reprezentacji może jedynie zaszkodzić. Podobno sam Guardiola dzwonił do władz PZPN z prośbą o przyspieszenie powrotu Lewego do Monachium. Nie po to, żeby zrobić komuś na złość i pokazać środkowy palec polskim kibicom, tylko w trosce o jego zdrowie.

Kibice domagają się zwrotu pieniędzy, bo nie wystąpi Lewy z Krychowiakiem. To co by było, gdyby chłopcy byli w słabszej dyspozycji i trener zdecydowałby się po prostu posadzić ich na ławce rezerwowych? Też wszyscy by chcieli zwrotu pieniędzy? Może pójdźmy krok dalej: Lewy z Krychą grają słabe spotkanie, a Polska sromotnie przegrywa. Wtedy też każdy będzie liczył na to, że zwróci się im siano za bilety? Albo jeszcze inaczej: Polska wygrywa, ale gola nie zdobywa ani Robert, ani Grzesiu. Co wtedy? Również oglądamy mecz za darmo? Przysłowiowy Janusz z Grażynką to wciąż Ci sami ludzie. Kibice sukcesu, którzy nie przychodzą oglądać drużyny narodowej na dobre i na złe. Wciąż interesuje was tylko sukces i dopiero wtedy identyfikujecie się z narodowymi barwami. Jesteście płytcy, bo szalik zakładacie na szyję tylko wtedy, gdy ogrywamy amatorów z Gibraltaru.  Wtedy dumnie prężycie się przed lustrem i dodajecie samojebki na fejsa. Jeszcze niedawno wygwizdywaliście Lewego w Gdańsku po towarzyskim meczu z Urugwajem, by kilka lat później z zachwytem odmieniać jego nazwisko przez wszystkie przypadki. Teraz robicie wielki bunt przez zwyczajną niesprawiedliwość, której zostaliście świadkami. Mam pomysł:może napiszcie zbiorowy list do chłopaków, żeby to oni zwrócili wam siano za bilety. Albo chociaż, żeby uprzedzali was wcześniej o swoich urlopach, aby wszyscy wiedzieli kiedy chodzić na mecze reprezentacji. Nikt przecież z wami tego nie uzgadniał. Marni Ci nasi bohaterowie. W piłkę grać to im się nie chce, tylko ta kasa w głowie.

KOMENTARZE